Od razu zaznaczam – ten robot to prawdziwa rewolucja w moim domu! Po latach testowania różnych modeli, od tych najprostszych po bardziej zaawansowane, Dreame L10S Ultra Gen 2 w końcu spełnia moje wygórowane oczekiwania. A wiecie, że ja mam ich sporo, zwłaszcza jeśli chodzi o sprzęty, które mają mi ułatwić życie!
Design i jakość wykonania: minimalizm z nutą elegancji
Zacznijmy od wyglądu, bo przecież to też ważne! Wersja biała jest niezwykle elegancka i minimalistyczna. Idealnie wpasowała się w moje nowoczesne wnętrze. Materiały są solidne, nic nie trzeszczy, a sam robot sprawia wrażenie bardzo wytrzymałego. Stacja dokująca, choć sporych rozmiarów, również jest estetycznie wykonana i nie szpeci pomieszczenia. To dla mnie duży plus, bo nie lubię, kiedy technologia wygląda jak technologia, wolę, żeby była też częścią wystroju.
Funkcjonalność i wydajność: król czystości w akcji
No dobra, ale przecież wygląd to nie wszystko. Najważniejsze jest to, co Dreame L10S Ultra Gen 2 potrafi, a potrafi naprawdę sporo!
Odkurzanie: bezkonkurencyjna moc i skuteczność
To, co od razu rzuca się w oczy (a raczej w uszy, bo jest zaskakująco cichy!), to jego potężna moc ssąca. Bez problemu radzi sobie z kurzem, sierścią moich dwóch kotów (tak, tak, wiem co to znaczy ciągłe sprzątanie sierści!), okruchami i innymi zabrudzeniami. Dywany? Żaden problem! Robot automatycznie zwiększa moc na wykładzinach, co jest świetnym rozwiązaniem. Nie miałam jeszcze sytuacji, żeby coś mu umknęło. Po prostu bajka.
Mopowanie: poziom wyżej niż standard
Tutaj Dreame L10S Ultra Gen 2 naprawdę błyszczy! Mopowanie to nie jest już tylko przecieranie podłogi mokrą szmatką. Dwie obrotowe nakładki mopujące z naciskiem na podłogę sprawiają, że nawet zaschnięte plamy znikają. Robot sam dozuje wodę i co najważniejsze – automatycznie płucze i suszy mopy w stacji dokującej! Koniec z brudnymi, śmierdzącymi mopami. To jest właśnie ten gadżet, na który czekałam! Podłogi są czyste, lśniące i pachnące świeżością.
Samoczyszcząca stacja dokująca: luksus na wyciągnięcie ręki
To jest prawdziwy game changer! Stacja dokująca to nie tylko baza ładująca. To centrum dowodzenia! Robot sam opróżnia pojemnik na kurz do worka (starczającego na miesiąc, a nawet dłużej!), sam płucze i suszy mopy gorącym powietrzem, zapobiegając rozwojowi bakterii i nieprzyjemnym zapachom. Ja nie muszę robić praktycznie nic, poza wymianą worka i uzupełnianiem zbiornika na wodę. Po prostu włączam go i zapominam o sprzątaniu. Czysty luksus!
Nawigacja i mapowanie: inteligentny geniusz
Robot porusza się po domu z niesamowitą precyzją. Dzięki technologii LiDAR i zaawansowanym algorytmom AI, tworzy dokładne mapy pomieszczeń, rozpoznaje przeszkody (nawet te małe, jak kable czy zabawki) i omija je z gracją. Można ustawiać wirtualne ściany, strefy zakazane i harmonogramy sprzątania dla konkretnych pomieszczeń. Aplikacja jest intuicyjna i daje pełną kontrolę nad robotem. Obserwowanie, jak precyzyjnie sprząta, to czysta przyjemność.
Aplikacja Dreamehome: twoje centrum dowodzenia
Aplikacja jest naprawdę dobrze przemyślana. Jest przejrzysta, intuicyjna i oferuje mnóstwo opcji personalizacji. Możesz:
- Tworzyć i edytować mapy pomieszczeń.
- Ustawiać harmonogramy sprzątania dla konkretnych pomieszczeń lub całego domu.
- Wybierać tryby sprzątania (tylko odkurzanie, tylko mopowanie, odkurzanie i mopowanie).
- Regulować moc ssania i ilość używanej wody.
- Ustawiać strefy zakazane i wirtualne ściany.
- Monitorować stan filtra i szczotek.
- Wydawać komendy głosowe (kompatybilny z Asystentem Google i Alexą).
- Oglądać podgląd na żywo z kamery robota (super funkcja do sprawdzania, co robią pupile, gdy mnie nie ma!).
Co mi się szczególnie podoba?
- Samoczyszcząca stacja dokująca: absolutny hit! Minimalizuje moją interwencję.
- Skuteczne mopowanie z naciskiem: podłogi są naprawdę czyste.
- Potężna moc ssąca: radzi sobie ze wszystkim, nawet z sierścią zwierząt.
- Precyzyjna nawigacja: robot nie gubi się, nie obija o meble.
- Intuicyjna aplikacja: pełna kontrola i personalizacja.
- Cicha praca: mogę spokojnie rozmawiać przez telefon, gdy on sprząta.
- Estetyczny design: wygląda świetnie w moim domu.
Czy są jakieś wady? (No dobra, drobiazgi!)
- Cena: jest to inwestycja, ale moim zdaniem warta każdej złotówki.
- Rozmiar stacji dokującej: trzeba znaleźć dla niej odpowiednie miejsce.
- Wymiana worków na kurz: chociaż rzadko, to jednak trzeba pamiętać o ich wymianie.
Podsumowanie: czy warto? Zdecydowanie tak!
Jako pani domu-gadżeciara, która ceni sobie czas i perfekcyjną czystość, z czystym sumieniem mogę polecić Dreame L10S Ultra Gen 2 Biały. To kompleksowe rozwiązanie, które odciążyło mnie z codziennego sprzątania. Wrócić do domu i zobaczyć lśniące podłogi bez żadnego wysiłku? Bezcenne! Jeśli szukasz robota sprzątającego, który naprawdę zastąpi Cię w domowych obowiązkach i spełni Twoje najbardziej wygórowane oczekiwania, to ten model jest dla Ciebie!
Podrzucam linka do CENEO.





Sam mam w domu dwa koty i od dawna szukałem robota, który naprawdę poradzi sobie z wszechobecną sierścią – Dreame L10S Ultra Gen 2 wygląda na sprzęt, który mógłby mnie w końcu odciążyć. Szczególnie przekonuje mnie funkcja samopłukania i suszenia mopów, bo w dotychczasowych modelach właśnie ten etap był największym problemem – nieprzyjemny zapach i wieczne „półśrodki”. Naprawdę ciekawi mnie, jak robot radzi sobie z dywanami i czy rzeczywiście tak dobrze rozpoznaje przeszkody, bo w domu mam sporo kabli i dziecięcych zabawek. Design jest dla mnie drugorzędny, ale fakt, że urządzenie nie kłuje w oczy, to wielka zaleta przy większej stacji dokującej. Rozważam tę inwestycję, bo chęć odzyskania wolnego czasu i porządku bez ciągłego biegania z odkurzaczem staje się coraz większa.