Remont łazienki w mieszkaniu rzadko jest robotą od zera. Zwykle stoi już zabudowa, jest pralka w konkretnym miejscu, drzwi otwierają się do środka, a nowy prysznic ma wejść dokładnie tam, gdzie była wanna albo stara kabina. Przy takim układzie nie wybiera się brodzika z katalogu, tylko dopasowuje go do tego, co zostaje.
Kwadrat dziewięćdziesiąt na dziewięćdziesiąt jest w polskich łazienkach najpopularniejszy, bo mieści się w typowej wnęce i daje dorosłej osobie miejsce, żeby się swobodnie obrócić. To wymiar, po który sięga się odruchowo. Problem w tym, że pod tą samą liczbą kryją się modele, które montuje się zupełnie inaczej, a różnicę widać dopiero na budowie.

Dziewięćdziesiąt na dziewięćdziesiąt to nie zawsze to samo
Pierwsza rzecz, którą trzeba sprawdzić przed zamówieniem, to nie wymiar zewnętrzny, tylko jak ten wymiar ma się do ściany. Wnęka rzadko jest idealnym kwadratem. Odchyłka dwóch, trzech centymetrów na przekątnej w mieszkaniu z lat osiemdziesiątych to norma, a nie wada. Brodzik o sztywnym wymiarze wejdzie w taką wnękę tylko wtedy, gdy zostawi się miejsce na wyrównanie i wykończenie, a to oznacza, że realnie trzeba mieć więcej niż dziewięćdziesiąt centymetrów światła.
Druga sprawa to głębokość. Modele płaskie, o wysokości kilku centymetrów, wyglądają nowocześnie i są wygodne dla osoby starszej, bo praktycznie nie trzeba unosić nogi. Modele wysokie, przypominające niską wannę, dają za to miejsce na poprowadzenie odpływu bez kucia w posadzce. Jeśli remont ma trwać dwa tygodnie, ta druga opcja bywa jedyną realną, bo skucie warstwy wylewki i odtworzenie jej razem z izolacją to kilka dni, których w tym terminie nie ma.
Trzecia rzecz to materiał. Akryl jest lżejszy, cieplejszy w dotyku i tańszy, ale wymaga równego podparcia na całej powierzchni, inaczej ugina się przy stawaniu. Konglomerat czy odlew mineralny są cięższe i sztywniejsze, dobrze leżą na regulowanych nóżkach, ale przy przenoszeniu na czwarte piętro bez windy trzeba być dwójką ludzi i mieć na to plan. Porównanie modeli i ich parametrów najłatwiej zrobić tam, gdzie widać pełne dane techniczne, na przykład w ofercie takiej jak brodziki prysznicowe 90×90 u dystrybutora z asortymentem instalacyjnym.
Odpływ decyduje o wysokości, wysokość o wszystkim innym
Najczęstszy zgrzyt przy remoncie łazienki wygląda tak: brodzik przyjechał, ekipa stawia go na miejscu i okazuje się, że syfon nie mieści się pod spodem, bo rura odpływowa wychodzi ze ściany za wysoko. Wtedy albo podnosi się cały brodzik na podmurówce, co psuje proporcje i wymaga dorobienia obudowy, albo obniża odpływ, co znaczy kucie.
Tej sytuacji unika się jednym pomiarem przed zamówieniem. Trzeba znać odległość od gotowej posadzki do osi rury odpływowej i porównać ją z wysokością zabudowy syfonu, którą producent podaje w karcie produktu. Jeśli różnica jest ujemna, model płaski odpada bez dyskusji. To samo dotyczy spadku: odpływ musi mieć swoje kilka procent, żeby woda schodziła sama, a nie stała w rurze.
Przy okazji warto sprawdzić przepustowość syfonu. Deszczownica potrafi lać kilkanaście litrów na minutę i jeśli odpływ przyjmuje mniej, woda zaczyna się zbierać wokół stóp, nawet gdy wszystko jest szczelne i prawidłowo spadkowane. To nie usterka, tylko niedopasowanie dwóch elementów, które kupowano osobno.
Co trzeba przewidzieć przed położeniem płytek
Kolejność prac w łazience jest bezlitosna. Po położeniu płytek każda zmiana kosztuje dwa razy więcej, a przy napiętym terminie po prostu się jej nie robi. Dlatego decyzje o brodziku zapadają przed wykończeniem, nie po.
Przed płytkami muszą być znane: dokładny wymiar brodzika, wysokość jego górnej krawędzi nad gotową posadzką, miejsce i wysokość odpływu oraz to, czy kabina będzie stawiana na brodziku, czy obok niego na posadzce. Od ostatniego punktu zależy, gdzie kończy się izolacja przeciwwilgociowa i jak prowadzi się fugę. Jeśli izolacja zostanie doprowadzona tylko do krawędzi brodzika, a kabina stanie centymetr dalej, woda ma gotową drogę pod płytki.
- wymiar wnęki mierzony w trzech miejscach: przy podłodze, w połowie wysokości i pod sufitem
- wysokość osi odpływu od gotowej posadzki, nie od surowego stropu
- rozmieszczenie zasilania wody i decyzja, czy bateria będzie podtynkowa
- sposób podparcia brodzika: nóżki regulowane, stelaż czy pełne posadowienie na zaprawie
Te cztery rzeczy zapisane na kartce przed zamówieniem materiału oszczędzają średnio dwa dni poprawek. Przy remoncie, który ma się zamknąć w czternaście dni, to różnica między terminem dotrzymanym a przesuniętym o weekend.
Zabudowa, czyli rzecz, o której myśli się za późno
Brodzik na nóżkach wymaga obudowy, a obudowa wymaga dostępu serwisowego. Producenci sprzedają gotowe panele, ale w nietypowych wymiarach albo przy ścianie krzywej jak w starym budownictwie zwykle robi się zabudowę z płyty. Wtedy trzeba przewidzieć rewizję przy syfonie, najlepiej w miejscu, do którego da się sięgnąć bez rozbierania połowy łazienki.
To samo dotyczy silikonu na styku brodzika ze ścianą. Ta fuga jest materiałem zużywalnym, nie wykończeniem na dwadzieścia lat. Przy codziennym użytkowaniu wymienia się ją co kilka lat i lepiej od razu zaplanować, że będzie dostępna, niż zakrywać ją listwą, którą trzeba będzie odkuwać.
Ostatnia rzecz to ciężar wody i człowieka razem. Brodzik posadowiony na kilku nóżkach musi mieć je ustawione tak, żeby dno nie pracowało przy staniu. Ugięcie o dwa milimetry nie wygląda groźnie, ale po roku pojawia się rysa w narożniku i wtedy cała robota idzie od początku.
Skąd brać materiał, żeby nie czekać
Przy krótkim terminie dostępność bywa ważniejsza niż cena. Model z katalogu, który trzeba sprowadzać trzy tygodnie, jest bezużyteczny, choćby był o dwieście złotych tańszy. Dlatego przed wyborem konkretnego brodzika warto sprawdzić, co jest dostępne od ręki, a co na zamówienie, i dopiero na tej podstawie zawężać listę.
Dobrym punktem wyjścia jest hurtownia Onninen, bo obok samego brodzika ma też syfony, zestawy montażowe i armaturę, więc nie trzeba składać zamówienia z trzech miejsc i czekać na trzy dostawy. Przy remoncie liczonym w dniach to często jest właśnie ten element, który decyduje o terminie.
Po skompletowaniu materiału zostaje najprzyjemniejsza część, czyli montaż, który przy dobrze zrobionych pomiarach zajmuje jeden dzień. Szczegóły techniczne i pełną ofertę znajdziesz na www.onninen.pl.





0 komentarzy